RSS
niedziela, 03 lutego 2008
Kilka pytan

Praga, 1 lutego 2008 roku                                                         Szanowni Państwo!

Ten krótki list, który odważyłem się napisać, wysyłam do anonimowych dla mnie odbiorców, choć jednocześnie wiem, iż nie celuję w próżnię. Zupełnie przypadkowo trafiłem na fora, na których mieszkający w Pradze Polacy wymieniają się spostrzeżeniami i zaproszeniami. Stąd moje przekonanie o istnieniu realnych, nie jedynie wirtualnych, adresatów tegoż listu.

Towarzyszy mi nieodparte wrażenie, że otrzymują Państwo całkiem sporo elektronicznych wiadomości o podobnej treści. Pragnę mianowicie poprosić o wskazówki związane z „przetrwaniem” w czeskiej stolicy. Ostatnio bowiem często myślę o związaniu się z Pragą na dłużej. W pięknym mieście nad Wełtawą zdarzało mi się bywać, ale za każdym razem przyjeżdżałem w konkretnym celu: moja uwaga koncentrowała się głównie na nauce języka, a nie penetrowaniu czeskiego rynku pracy. Aktualny pobyt w Czechach potrwa dwa miesiące, acz moim marzeniem jest pozostać tu dłużej. Marzenie może się spełnić wyłącznie pod warunkiem znalezienia źródeł zarobkowania. Proszę nie sądzić, iż domagam się protekcji czy wskazania konkretnych ofert pracy. Ośmielam się tylko poprosić o kontakt, gdyby ktoś z Państwa mógł doradzić, gdzie najefektywniej poszukiwać zajęcia, w jaki sposób najlepiej aplikować. Zależałoby mi przede wszystkim na zyskiwaniu zleceń, bez konieczności wiązania się z pracodawcą umową o pracę (nie chodzi o moją nielojalność, ale o w miarę elastyczny harmonogram, który pozwoliłby na krótkie wyjazdy do Polski i zakończenie rozpoczętych projektów). Jeżeli ktoś z Państwa radzi sobie od jakiegoś czasu, pracując właśnie w taki sposób, będę wdzięczny za lakoniczne choćby refleksje na ten temat.

Jestem absolwentem studiów humanistycznych. Na poznańskim uniwersytecie ukończyłem polonistykę, natomiast studia slawistyczne o profilu bohemistycznym chwilowo pozostają w zawieszeniu – mam nadzieję, iż któregoś dnia, po wypracowaniu stabilizacji na najbardziej pragmatycznym poziome życia, uda mi się formalnie sfinalizować wspomniany drugi fakultet. Rynek pracy bardzo często nie bywa miejscem przyjaznym dla humanistów, ale jednocześnie pozwala wykazywać się zaangażowaniem w wielu różnych dziedzinach. Wiem o tym doskonale z własnego doświadczenia. Pracowałem jako korektor w wydawnictwie, obserwowałem proces powstawania odświeżaczy powietrza w jednej z fabryk, byłem tłumaczem z języka czeskiego, z błyskiem w oku uczestniczyłem w powstawaniu książek w drukarni. Wydaje mi się jednak, że nadszedł czas, by skoncentrować się na stabilniejszej organizacji życiowych przedsięwzięć. List zawierający prośbę o wszelkie sugestie dotyczące podejmowania pracy w Pradze jest jednym z pierwszych kroków w tym kierunku. Czeski kolega ostrzegał mnie, że decydując się na pozostanie w stolicy, muszę się przygotować na niemal całkowite osamotnienie. Być może ktoś się do Ciebie uśmiechnie, poda Ci dłoń, ale – kontynuował – nie możesz liczyć na czyjekolwiek zainteresowanie Twoimi kłopotami; innymi słowy – musisz sobie radzić sam. Cóż, owe słowa wybrzmiały groźnie, złowróżbnie nawet. Mimo to, postanowiłem wszystkich napotkanych dopytywać o drogę, o tę najlepszą z dróg.

Dziękuję za doczytanie listu do końca. Gdyby ktoś z Państwa chciał odpowiedzieć na wybrany wątek, proszę o kontakt elektroniczny: kristoful@o2.pl to adres mojej internetowej skrzynki pocztowej. Pozdrawiam bardzo serdecznie –

Krzysztof Sitarz

20:38, polacywpradze
Link Dodaj komentarz »